Spiżarnie pełne słojów z marynatami, czyli rzecz o tym, w jaki sposób zachować na dłużej smak warzyw i rodzimych owoców

Kura domowa to określenie, które zazwyczaj przysługuje pani prowadzącej dom, opiekującej się dziećmi i przygotowującej wyśmienite obiady. Taka gospodyni ma wbrew pozorom ręce pełne roboty, gdyż wybrane czynności wykonuje trochę dłużej niż tzw. kobieta pracująca.

A mianowicie, pani, która zajmuje się domem ma czas, żeby smażyć dżem z jabłek, a to jak wiadomo, wymaga więcej nakładu pracy niż wyjście do hipermarketu po gotowy towar. Z czasem taka kura domowa zdobywa wiedzę, której mógłby jej pozazdrościć niejeden kucharz, a przepisami lub poradami kulinarnymi może się dzielić z resztą świata na własnym blogu czy branżowych witrynach internetowych. A kto wie, może przepis na podgrzybki w zalewie octowej zrobi w sieci wielką karierę .

Gospodyni żyje rytmem wyznaczonym przez pory roku. Wiosna to czas, kiedy na stołach goszczą tzw. nowalijki. Każda przewidująca mama dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że dzieci nie powinny jeść świeżych warzyw, bo one mogą wywołać małe przyjemne reakcje ze strony układu pokarmowego. Na szczęście, kiedy z końcem czerwca rozpoczyna się gorące lato, to za nim na stoły wkraczają w stu procentach wartościowe produkty rolne. Ponieważ nie przetrwają one zbyt długo, należy koniecznie pomyśleć o tym, jak je zakonserwować. Najrozsądniej oczywiście skorzystać ze sprawdzonych, czyli babcinych przepisów. Dzięki takiemu rozwiązaniu niejedna kura domowa uniknęła wsypywania do smacznych dżemów sztucznych barwników albo innych dodatków.

dowiedz się więcej
Autor: Stanisław Bobowski
Źródło: Radisson Blu Hotel, Kraków

Ze zbiorami płodów ziemi kojarzy się też pora jesienna. To właśnie wtedy grzybiarze wyruszają do lasu, żeby tam nazbierać kosz pełen kurek. Jeżeli taką wyprawę będzie można wliczyć do udanych, to wkrótce na półkach w spiżarni znajdą się podgrzybki w zalewie octowej albo słoiki z marynowanymi prawdziwkami. A jeśli ktoś kupi na pobliskim bazarze świeże dynie, to i z niech przyrządzi pyszne i zdrowe przetwory. Rzecz w tym, żeby nie zrażać się ewentualnymi kuchennymi wpadkami. W każdym wypadku można przecież uprościć sobie życie – w końcu suszenie grzybów to także jedna z metod przedłużania trwałości tego warzywa. A sama czynność suszenia nie wymaga praktycznie jakichkolwiek umiejętności, zwłaszcza teraz, gdy w sklepach można dostać specjalne urządzenia, które wykonują za nas wymienione zadanie.

Na koniec należałoby wspomnieć również o zimowej porze, bo to wtedy zazwyczaj zajadamy się przygotowanymi jesienią przetworami. A poza tym widzimy, że suszenie grzybów nie było zajęciem całkowicie bezsensownym. W końcu barszcz z dodatkiem własnoręcznie zebranych warzyw zdaje się smakować nieco lepiej.